Nowe otwarcie Pilskiego Parku Rozrywki Jump Extreme. Fot. Marcin Maziarz
Nowe otwarcie Pilskiego Parku Rozrywki Jump Extreme. Fot. Marcin Maziarz
Rodzinne miejsca

Jump Extreme na nowo. Siedem razy więcej miejsca, by oderwać się od ziemi

To takie miejsce, w którym przyciąganie ziemskie wydaje się działać nieco słabiej zarówno na dzieci, jak i na dorosłych. Teraz wszystkiego, co pozwala oderwać się od ziemi, jest siedem razy więcej.

Sobotnie popołudnie. Podjeżdżamy pod halę, w której kiedyś remontowano parowozy, później drukowano prasę. Potem przewinęło się przez nią kilka biznesów, aż w końcu wszystko się zatrzymało. Dziś na placu przed wejściem trudno znaleźć wolne miejsce, by zaparkować samochód. Weekend otwarcia sprowadził do nowego Jump Extreme prawdziwy tłum.

Zaczęło się trzy lata temu od hali przy torze gokartowym Gokart Extreme. Pilski Park Trampolin Jump Extreme był trochę eksperymentem. – Z jednej strony zastanawialiśmy się, czy to się przyjmie – mówi Jarosław Bużantowicz, właściciel obydwu rozrywkowych obiektów przy Warsztatowej 8. – Z drugiej – widzieliśmy, że w większych miastach podobne miejsca szybko zjednywały sobie fanów. Mieliśmy miejsce, chcieliśmy sprawdzić pomysł…

Przyjęło się. Pierwsza odsłona Jump Extreme trochę odczarowała zabawę na trampolinach, która do tej pory kojarzyła się głównie z ogrodowymi batutami dla dzieci. Dorośli wspinali się na nie raczej dla towarzystwa, czasem żeby się powygłupiać. Dwa lata temu do hali przy Gokart Extreme zaczęli przychodzić zarówno młodsi, jak i starsi. – Właściwie każda grupa wiekowa – mówi Jarosław Bużantowicz.

Bo skakanie na batutach można potraktować różnie. Jedni po prostu towarzyszą dzieciom. Inni skaczą dla przyjemności, bo bardziej zorganizowane formy wysiłku im nie odpowiadają. Chcą się po prostu rozluźnić po pracy, ale trenerskie oko skupione na dostrzeganiu i prostowaniu błędów zabiera całą przyjemność. Są też tacy, którzy traktują to jak sport: nie przychodzą dla zabawy, a na regularny trening, zaczynając od rozgrzewki, a potem ćwicząc ewolucje.

Niezależnie od tego, w jakim celu przychodzisz do Jump Extreme, w nowym miejscu masz zdecydowanie więcej możliwości. Po przeprowadzce i „nowym otwarciu” to siedem razy więcej powierzchni i zupełnie nowe możliwości by oderwać się od ziemi. Zmianę widać już w nazwie. To już nie Pilski Park Trampolin, a Pilski Park Rozrywki.

Jump Extreme tchnął w zabytkową halę fabryczną nowe życie, ale przygotowania wymagały sporo czasu i nakładów. Zaczęły się już w styczniu, trochę w tajemnicy. Do budowy wszystkich konstrukcji wykorzystano ponad 60 ton stali.

Największe tego typu miejsce w regionie – wliczywszy poziom parku linowego – oferuje ponad tysiąc metrów kwadratowych atrakcji. Najwięcej jest oczywiście trampolin. To łącznie 41 batutów: 21 dużych, wzbogaconych o sześć skośnych, oraz 14 mniejszych oktagonów. Do tego dwie poduszki powietrzne 5×5 metrów i jedna 5×10 metrów, dwie ścianki wspinaczkowe (dla dużych i małych), dwa baseny z gąbkami, basen z piłeczkami, arena do walki Gladiator, a już niebawem pojawią się przeszkody do coraz bardziej popularnego parkourowania. Miłośnicy szybkiej jazdy i ostrych zakrętów z pewnością znajdą przyjemność w snowtubingu (jest także ponton dwuosobowy) kończącym się lądowaniem na poduszce powietrznej. A jeżeli chciałeś zostać koszykarzem, ale coś nie poszło… W strefie koszykówki bez problemu zaliczysz slam dunk. Z kolei park linowy to łącznie siedem bezpiecznych przeszkód wiszących około pięć metrów nad ziemią.

Bezpieczeństwo to ważne pojęcie w Jump Extreme. Siatki zabezpieczające park linowy wytrzymują obciążenie 400 kg na każde plecione oczko, a batuty są podwójnie uszyte. Obowiązkowym elementem są antypoślizgowe skarpety – dostępne w recepcji w rozmiarach dziecięcych, młodzieżowych i dorosłych.

Jest też miejsce, w którym można urządzić imprezę urodzinową dla dzieci, albo… spotkanie dorosłych, którzy chcieliby zdjąć krawaty, wypuścić trochę powietrza i przestać się spinać. W końcu w każdym z nas drzemie dziecko, które chętnie uwalniamy kiedy nikt nie widzi. Dlaczego nie spróbować tego w towarzystwie?

Na imprezę Jump Extreme zapewni casualowy catering. Wkrótce w recepcji będą dostępne także gotowe kanapki, sałatki i kawa.

Jump Extreme to miejsce, w którego projektowaniu towarzyszyła myśl o rodzinnej rozrywce. Strefy projektowane z myślą o dzieciach i o starszych użytkownikach, są otwarte. Każdy kto nie czuje się pewnie na dużej trampolinie, może zacząć od małej i odwrotnie – każdy, komu mały oktagon przestanie wystarczać, może śmiało iść do strefy z większymi batutami.

Gospodarze Jump Extreme nie poprzestają na otwarciu miejsca. Wkrótce rozpoczną się regularne zajęcia i imprezy. – Na pewno będą zajęcia fitness – mówi Jarosław Bużantowicz. – W weekend otwarcia była Zumba, ale planujemy także inne formy aktywności z wykorzystaniem tego co mamy. W planach mamy ligę zbijaka, a wkrótce pojawi się także gladiator. Będziemy zachęcać szkoły do organizowania lekcji wychowania fizycznego, a chętnie zorganizujemy też imprezy integracyjne. Mamy również klimatyczne oświetlenie, system nagłośnienia i miejsce dla DJa, więc zapraszamy na imprezy mini disco.

Pilski Park Rozrywki Jump Extreme jest czynny przez siedem dni w tygodniu. Od poniedziałku do piątku od 12.00 do 20.00, a w weekendy – od 10.00 do 21.00. Minimalny wiek, w jakim można korzystać z atrakcji, to trzy lata, choć już dwuletnie dzieci wejdą razem z rodzicami na niektóre atrakcje. Wszelkie informacje na temat działalności tego miejsca znajdziecie na www.jumpextreme.pl i na profilu Jump Extreme na Facebooku.

Aha, wejściówki będą tańsze, jeżeli kupicie je przez internet – na www.jumpextreme.pl (w zakładce „Rezerwacje”).

Materiał został przygotowany wspólnie z Partnerem: Pilski Park Rozrywki Jump Extreme.

Marcin Maziarz
Wydawca Magazynu67. Zakochany w regionie nad Gwdą i Notecią oraz w Pojezierzu Wałeckim. Ceniący i chętnie odwiedzający krainy nieco dalsze: Pojezierza: Drawskie i Szczecineckie, Kaszuby i wybrzeże Bałtyku ze szczególną atencją dla Półwyspu Helskiego i Zatoki Puckiej. Uzależniony od poszukiwania miejsc, w których jeszcze go nie było, od słuchania ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i od spisywania historii, które mają sens. Do tej listy rodzina dodałaby jeszcze „weź, nie rób już tylu zdjęć”. Od czasu do czasu pokazuje się w TV Asta. Prywatnie tata dwóch synów i niemąż jednej nieżony.